Cudownie jest sobie odpocząć po całym tym rozgardiaszu, gotowaniu i sprzątaniu. W tym roku święta uważam za udane. Choćby przez ten śnieg, który stworzył wyjątkową atmosferę. Baliśmy się, że do wieczora jednak stopnieje, bo przysłowie co roku się sprawdza: Barbórka w lodzie, to święta w wodzie. Ale wszystko poszło świetnie, a nawet dziś mocno zmarzliśmy w drodze do kościoła.
Dzieciątko obdarowało nas hojnie. Z najfajniejszych prezentów mam bilet na koncert wiedeński i kubek najlepszej siostry (ale wybaczam tą ironię!;)), a z ulubionych potraw to moczka. Nie wyobrażam sobie bez niej świąt.




Spokojnego i radosnego przeżywania ostatnich chwil Świąt! ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Będzie mi miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie:)